Start arrow Warto wiedzieć arrow Niezwykła granica - Post Scriptum
Niezwykła granica - Post Scriptum
Wpisał: Jarek Krajniewski   
13.06.2008.

Jarosław Krajniewski 

 

W 2004 roku w „Kronice Powiatu Będzińskiego” ukazał się mój artykuł pt. „Niezwykła granica”. Wkrótce potem przedrukowany został w innym piśmie wydawanym przez tego samego wydawcę – już po drugiej stronie rzeczonej granicy – w „Montes Targoviensis”. Potem, jak to zwykle z tekstami bywa, zaczął żyć własnym życiem, to znaczy pojawił się na kilku stronach internetowych. Miał także ciekawe konsekwencje, które ciągną się do dziś i które skłoniły mnie do napisania tego tekstu.

 

Zacznę jednak od powtórzenia samego artykułu, bo pewnie nie wszyscy czytali. Przytaczam go bez zmian, dokładnie tak, jak powstał.

NIEZWYKŁA GRANICA

 

Mieszkamy na Śląsku. To trochę niebezpiecznie brzmiące zdanie, za które w okolicach ligowych stadionów po wschodniej stronie Brynicy można dostać po głowie. Jednak tak uważa zdecydowana większość Polaków, którzy nie odróżniają Śląska od Zagłębia. Takie same kominy, takie same szyby kopalni, taki sam ogólny krajobraz.

Image

Mapa Górnego Śląska z 1904r.

 

Tymczasem ziemia, którą dziś zwiemy Zagłębiem Dąbrowskim, a która z takim trudem dobija się o swoją własną regionalną tożsamość, niemal nigdy nie miała nic wspólnego ze Śląskiem. W ciągu tysiącletnich dziejów państwa polskiego tylko trzykrotnie powiązana była administracyjne z pobliskim Śląskiem. Po raz pierwszy – po III rozbiorze, kiedy powstał tzw. Nowy Śląsk, po raz drugi w czasie I wojny światowej, po raz trzeci – od 1939 roku (najpierw III Rzesza, potem województwo nazywane czasem śląsko-dąbrowskim, czasem stalinogrodzkim, a czasem katowickim). Proszę zauważyć – za każdym razem to była jakaś okupacja...

Image

 Mapa XVII wiecznej Polski

 

Śląsk od zachodniej Małopolski oddzielała – i oddziela nadal – rzeka. Na pewnym odcinku jest to Brynica, na pewnym Czarna Przemsza. Do dziś zresztą da się wyodrębnić dwa różne kulturowo obszary Zagłębia – po obu stronach Czarnej Przemszy. Rzeka ta jest najbardziej trwałą granicą w dziejach państwa polskiego. Polska czasami rozciągała się od morza do morza, czasami jej w ogóle nie było. Za każdym razem całkiem różny był przebieg jej granic. Z wyjątkiem jednej – tutaj, u stóp będzińskiej Góry Zamkowej zawsze była jakaś granica.

Image 

 Fragment granicy na XVIII wiecznej mapie Śląska

 

Gród w Będzinie powstał już w IX wieku, na z górą sto lat przed panowaniem Mieszka I. Prawdopodobnie był najdalej na zachód wysuniętym grodem plemienia Wiślan, co wskazuje na odwieczną łączność tego miejsca z Krakowem i Małopolską. U podnóża góry leniwie płynęła rzeka, pełna zakoli i rozlewisk, otoczona puszczami. Dalej na zachód mieszkali dopiero Opolanie, plemię śląskie. To były czasy, kiedy rzeki raczej łączyły ludzi (transport i komunikacja) niż dzieliły. Stąd granice nie przebiegały – jak dziś – wzdłuż rzek, a raczej wzdłuż wododziałów. I rzeczywiście – kilka kilometrów na zachód mamy wododział oddzielający dorzecze Odry i Wisły. To tutaj przebiegała prastara granica małopolsko-śląska, bardziej oczywiście o charakterze rozległych rubieży niż jakiejś ściśle wytyczonej linii.

Image

 

Posterunek celny w Czeladzi

 

 

Układ ten być może został nieco zakłócony w czasie pewnej biesiady, suto zakrapianej trunkami, jaka miała miejsce około roku 1179. Książę Kazimierz Sprawiedliwy, będący już po kilku kielichach wina, podarował kasztelanię bytomską i oświęcimską – ziemie ściśle związane z dzielnicą krakowską – swojemu chrześniakowi, Mieszkowi Plątonogiemu, protoplascie śląskich Piastów. Co takiego dokładnie otrzymał Mieszko, kroniki nie podają, ale w ramach darowizny znalazła się między innymi siewierszczyzna (z Siewierzem i Czeladzią), która na niemal trzy wieki znalazła się w rękach śląskich. Ciekawe w związku z tym jest to, że w ten sposób rozumując Czeladź jest właściwie miastem śląskim.

Koniec XIII i pierwsze dekady XIV stulecia to stopniowe odchodzenie księstw śląskich od Polski. Poszczególni udzielni władcy piastowscy stopniowo składali hołd lenny królowi czeskiemu. Kazimierz Wielki nie miał specjalnie wyjścia, i mimo prób, nawet zbrojnych, musiał ostatecznie zrzec się swojej władzy z ziem na zachód od Czarnej Przemszy. Dosłownie sto metrów od będzińskiej warowni, która powstała w formie znanego nam dziś murowanego zamku właśnie do obrony nowej granicy Królestwa Polskiego, przebiegała granica polsko-czeska. Większa część dzisiejszego powiatu będzińskiego należała wówczas do Czech, w tym także tereny dzisiejszych dzielnic Będzina – Grodźca, Gzichowa, Łagiszy, Syberki, Małobądza...

Kiedy w wigilię Bożego Narodzenia roku Pańskiego 1443 biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił z rąk księcia cieszyńskiego Wacława Księstwo Siewierskie, granica nieco się przesunęła, na Brynicę, gdzie pozostała aż do pierwszej wojny światowej. Śląsk kilkakrotnie w tym czasie zmieniał swą przynależność państwową, ale zawsze zaczynał się tuż za Czarną Przemszą (na wysokości Mysłowic) i wpadającą doń Brynicą. Warto może nadmienić, że bracia Wacława nie pogodzili się z tą decyzją i wszczęli kilkuletnią wojnę, którą jednak przegrali.

Warto przy tym zauważyć, czego to była granica. Bo tak naprawdę granica państwa polskiego właściwie się nie przesunęła. Otóż Zbigniew Oleśnicki kupił siewierszczyznę nie dla Korony Polskiej (jak wówczas nazywało się Polskę), a tylko dla biskupstwa krakowskiego. Od niego począwszy każdy kolejny – aż do Sejmu Czteroletniego – kiedy to dopiero zlikwidowano odrębność Księstwa Siewierskiego – biskup krakowski nosił jednocześnie tytuł księcia siewierskiego. Księcia dosyć udzielnego! Bo trzeba wiedzieć, że owo Księstwo (pisane właśnie dużą literą) było wręcz odrębnym państwem! Osobna administracja, osobne nadania szlacheckie, osobne sądownictwo („kradnij, zabijaj, ale Siewierz omijaj”), słowem – niemal wszystko oprócz polityki zagranicznej – to wszystko są atrybuty samodzielnego państwa. Gdyby przetrwało ono do dzisiaj, mielibyśmy państwo prawdziwie kościelne, bardzo podobne do innych europejskich tworów – pozostałości po średniowieczu, jak choćby Andora (zlepek pięciu górskich parafii), Lichtenstein, Monaco... Jest taka ciekawa mapa XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. Warto jej się przyjrzeć uważnie, bo to jedyny w naszych dziejach przypadek, kiedy część województwa nie należy do państwa. Granica Korony Królestwa Polskiego przebiega wzdłuż Czarnej Przemszy, ale Księstwo Siewierskie jest oznaczone tym samym kolorem co całe województwo krakowskie, którego w jakiejś mierze było częścią. Osobliwa to rzecz.

Granica przebiegała zasadniczo wzdłuż Brynicy, ale był jeden ważny wyjątek, wynikający z niedoskonałości dokumentu kupna Księstwa Siewierskiego. Otóż po „śląskiej” stronie Brynicy znajdowały się grunta czeladzkich mieszczan, co powodowało kilkusetletnie spory i procesy. Dziś możemy się z tego tylko cieszyć, bo pozostały po nich świetne mapy, jakich Będzin czy Siewierz mogą tylko pozazdrościć.

Granica – jak to granica – nigdy spokojną nie była. Bodajże najbardziej ucierpiała na tym Czeladź, kilkakrotnie palona podczas przemarszów różnych wojsk. Pogranicze zawsze niesie ze sobą korzyści i ograniczenia. Korzyści to oczywiście handel oraz – bardzo z nim związany – przemyt. Być może także właśnie pograniczne położenie Będzina skłoniło Żydów do osiedlenia się właśnie w tym mieście. Z czasem gmina żydowska rozrosła się i urosła na znaczeniu, zawsze pozostając w ścisłym związku z handlem zarówno detalicznym jak i hurtowym.

O trwałości naszej granicy dobitnie świadczyć może fakt, że nie ruszyły jej nawet zabory. Mimo bezpośredniej bliskości z pruskim Śląskiem, na tym odcinku granice upadającej Rzeczypospolitej nie zmieniły się (jeśli nie liczyć włączenia do Korony w roku 1790 wspomnianego wcześniej Księstwa Siewierskiego, ale to było rozszerzenia państwa, a nie jego uszczuplenie). Zasadnicze zmiany przyniósł dopiero rok 1795, kiedy teren dzisiejszego Zagłębia znalazł się pod panowaniem pruskim. Wtedy właśnie utworzono Nowy Śląsk, administracyjnie połączony ze Śląskiem – co miało miejsce po raz pierwszy w dziejach. Zresztą układ ten nie przetrwał długo. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie, większość jego granic była absolutnie nowa i niejednokrotnie wręcz przypadkowa – z wyjątkiem granicy ze Śląskiem, a więc także Czarnej Przemszy i Brynicy. Nowe to państwo powstałe pod auspicjami Napoleona także zresztą nie ostało się. Nowe Królestwo Polskie znowu ma nowe granice oprócz – oczywiście Czarnej Przemszy i Brynicy. Czy to jeszcze dziwi? A przecież miało tak zostać aż do I wojny światowej.

Będzin, a wraz z nim cała okolica, nadal miał charakter pograniczny. Był najdalej na południowy zachód wysuniętym skrawkiem potężnej Rosji Carskiej. Nadal kwitł handel, przemyt, tutaj nawet rozgrywała się prusko-rosyjska wojna celna. Pod koniec XIX wieku ściągnięto do Będzina – od roku 1867 miasta powiatowego – dońskich Kozaków, których posterunki rozciągnięte były wzdłuż Czarnej Przemszy i Brynicy.

Wielka wojna trwała stosunkowo krótko – cztery lata – ale pod względem administracyjnym na terenie Zagłębia przyniosła pewne novum. Nastąpił podział pomiędzy dwu okupantów – Niemcy i Austrię. Znowu – po raz drugi w historii – Zagłębie połączono ze Śląskiem...

Odrodzone państwo polskie, II Rzeczpospolita, znowu otrzymała – właściwie wywalczyła – zupełnie nowe granice. Czy aby wszędzie nowe? Ze Śląskiem był znany z historii problem, musiało dojść do trzech powstań i referendum. Część Górnego Śląska przypadła – po blisko 600 latach – nowej Polsce. Po raz pierwszy od wieków na Przemszy i Brynicy przestała istnieć granica państwowa. Odtąd była to już tylko granica województwa, ale jakiego województwa! Śląsk miał wówczas autonomię, odrębny sejm nawet. Mimo odległości mierzonej w rzutach kamieniami, to nadal były dwie odrębne krainy.

Kolejna okupacja po raz trzeci połączyła ziemie po obu stronach Brynicy. Tereny Zagłębia włączono bezpośrednio do III Rzeszy, choć Generalna Gubernia zaczynała się niedaleko, za miedzą wręcz, ze stolicą w Krakowie.

Po wojnie do Polski przyłączono niemal cały Śląsk. Na terenie Górnego Śląska utworzono nowe województwo, obejmujące także część zachodniej Małopolski. Była to absolutna nowość w naszych dziejach. Takie połączenie dopiero po raz pierwszy dokonało się pod panowaniem władz polskich, choć dla wielu to także była okupacja... Początkowo próbowano jeszcze trzymać pozory dzięki nazwie – województwo śląsko-dąbrowskie. Dzisiaj nazwa ta przetrwała jeszcze w nazwie regionalnych struktur związkowych. Do 1975 roku Brynica i Czarna Przemsza były jeszcze granicami powiatowymi, później i to zanikło.

Dzisiejszy podział administracyjny niewiele ma wspólnego z tradycją. Województwo Śląskie niemal w połowie składa się z ziem nigdy śląskimi nie będącymi (a z drugiej strony bez śląskiej przecież Opolszczyzny). Granice nowego powiatu będzińskiego także są nowe, część zagłębiowskich gmin znalazła się w śląskich powiatach. Super ewenementem jest w ogóle casus Sławkowa Może więc wracamy do naszych korzeni, kiedy rzeki nie dzieliły ludzi, a je łączyły? Dzisiaj nie da się już właściwie oddzielić Śląska od Zagłębia. Ostatnie 60 lat więcej ważą niż poprzednie 1000. Warto jednak może pamiętać o historycznych i kulturowych zaszłościach, które długo jeszcze będą się odzywać wśród mieszkańców po obu stronach tej niezwykłej, najbardziej trwałej w dziejach państwa polskiego, granicy.

 

W czerwcu urodziła mi się trzecia córka, wakacje przeżyłem w miarę spokojnie, aż tu w pierwszych dniach września napisał do mnie radny Wojkowic, Henryk Malina. Do Muzeum Zagłębia przyszedł faks, a następnie list następującej treści:

Image

 

Chętnie zgodziłem się na spotkanie. W sumie to dość niezwykłe, jak mieszkańcy Wojkowic interesują się dziejami swej małej Ojczyzny. Nie chciałem ich zawieść. Poprosiłem tylko o sprecyzowanie pytań i zarzutów pod moim adresem, abym mógł się do nich ustosunkować. Otrzymałem pismo następującej treści:

 

W związku z otrzymaną Kroniką Powiatu Będzińskiego wydaną w dniu 1.05.2004 r. w czasie wejścia Polski do Unii Europejskiej w imieniu mieszkańców pragnę przedstawić pytania:

1. Dlaczego Śląsk po raz III okupuje Zagłębie, pomimo że wojewoda i marszałek woj. Śląskiego są z Sosnowca a nazwa „Zagłębie” pojawiła się dopiero – 150 lat temu

2. Pod jaką władzą znajdował się Śląsk na przestrzeni 1000 lat i z jakich plemion powstało państwo polskie.

3. Czy prawdą jest, że ziemie na których mieszkamy nie miały nic wspólnego ze Śląskiem, a Księstwo Siewierskie z kim było związane i niektóre parafie.

4. Dlaczego Rząd Polski w latach 1919-21 nie pomagał powstańcom śląskim, którzy walczyli o przyłączenie Górnego Śląska do Polski a tylko pomoc była udzielona przez społeczność Sosnowca i Zagłębia Dąbrowskiego.

5. Dlaczego Śląsk otrzymał autonomię, bo walczył w osamotnieniu o przyłączenie do Polski i tu za pomoc mieszkańców Zagłębia, Zagłębie miało wówczas znaleźć się w województwie śląskim i dzisiaj wyglądałoby inaczej.

6. Dlaczego okupacja – Hitler włączył Zagłębie do III rzeszy, przecież okupywał Polski Górny Śląsk i połowę ziem polskich.

7 Dlaczego jest tak skromna informacja o Księstwie Siewierskim, które było powiązane ze Śląskiem – 300 lat a niektóre parafie 600 lat

8. Dlaczego książe Kazimierz sprawiedliwy – 1179 r. podarował kasztelanię bytomską oświęcimską – ziemie ściśle związane z dzielnicą krakowską Mieszkowi Plątonogiemu, protoplaścioe śląskich Piastów.

9. Komu zależy na tworzeniu dzielnic, nienawiści, zagrożenia, w czasie kiedy Europa się integruje i widzi w różnorodności kultur wielką wartość.

10. Czy to wydanie służy dobru Polski i jego mieszkańcom.

 

Pod pismem znajduje się 89 podpisów „zbulwersowanych mieszkańców”, a że są z imienia i nazwiska, nie będę skanował. Podpisu radnego Maliny brak.

 

Wkrótce odbyłem miłą podróż tramwajem linii 25 z Będzina do Żychcic, gdzie mieścił się Dom Kultury, gdzie oczekiwało mnie ciekawe spotkanie. Było może 20-30 osób. Odpowiadałem na wszystkie postawione mi pytania. Stenogramu z rozmów oczywiście nie mam, ale że odpowiedzi wysłałem wcześniej radnemu Malinie, mogę je tutaj przytoczyć dosłownie:

 

Jarosław Krajniewski

Muzeum Zagłębia w Będzinie

 

                                                     Henryk Malina

                                                     Radny gm. Wojkowice

 

Odpowiadam niniejszym na pytania zawarte w Pana liście

 

  1. Nigdzie w tekście „Niezwykła granica” nie pojawia się stwierdzenie, ani nawet jego ślad, jakoby Śląsk okupował kiedyś Zagłębie. Jest mowa, że w latach 1795-1807, 1914-18 oraz 1939-45 Śląsk i Zagłębie znalazły się w jednym organizmie administracyjno-politycznym (np. Królestwo Prus, rzesza Niemiecka) i słowo okupacja odnosi się tylko do owych państw w stosunku do Zagłębia, bo sam Śląsk był częścią składową owych państw. Nawet gdyby pojawiło się stwierdzenie, że Śląsk okupuje Zagłębie, to dotyczyłoby to czasów przed rokiem 1998, a więc wzmianka o wojewodzie wojewodzie marszałku z Sosnowca w tym kontekście pozbawiona jest sensu i logiki. Oczywiście, że nazwa „Zagłębie Dąbrowskie” jest znana od około 150 lat, a rozpowszechniona jeszcze krócej. Dlatego już na samym początku artykułu użyto stwierdzenia: „Ziemia, którą dziś zwiemy Zagłębiem Dąbrowskim…”. Jest oczywiste, że w czasach Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego czy nawet Stanisława Augusta Poniatowskiego nie było mowy o żadnym Zagłębiu, co nie przeczy jednocześnie pewnej odrębności tych ziem, zwanych czasem ziemią będzińską (w zakresie terytorialnym dawnego powiatu będzińskiego) lub zachodnią Małopolską.
  2. Na przestrzeni ostatnich lat Śląsk stanowił część składową różnych państw. Po niejasnym statusie w czasach wczesnego średniowiecza (nie wiadomo, czy należał wówczas do Państwa Wielkomorawskiego czy Czech) od czasów Mieszka I podporządkowany był władcy polskiemu. W 1138 roku nastąpiło rozbicie dzielnicowe, gdzie Śląsk stanowił odrębną dzielnicę, stosunkowo rozdrabnianą na coraz mniejsze księstwa. W tym czasie ziemie na wschód od Brynicy stanowiły część Małopolski (a więc terytoria będzińskie i siewierskie), dopiero w 1179 roku ziemia siewierska przeszła pod panowanie książąt śląskich, z tym, że wschodnia granica tego terenu biegła wzdłuż Czarnej Przemszy. W 1443 roku wykupił ją biskup Oleśnicki, i od tego momentu możemy mówić o Księstwie Siewierskim (pisanym właśnie dużymi literami) jako odrębnym tworze państwowym, który ze Śląskiem nie maił nic wspólnego (patrz p. 3). Śląsk w tym czasie (XIV w.) stopniowo przechodził w panowanie czeskie i za panowania Kazimierza Wielkiego poszczególne księstwa i ziemie stały się lennami króla czeskiego, czeskiego więc można mówić, że stanowiły część składową Królestwa czeskiego (traktat Namysłowski 1348). Tak było do roku 1526, kiedy to Śląsk przeszedł w reće Habsburgów Habsburgów pozostał w ich ręku do wojem austriacko-pruskich i do pokoju w Hubertsburgu (1763). W rękach pruskich Śląsk pozostał aż do roku 1918, a jego znaczna część aż do roku 1945 stanowiła część Niemiec. Dopiero w 1945 roku Śląsk wrócił do Polski.   Podsumowując:   Śląsk polski – do 1348 r.;   Śląsk czeski – 1348 – 1526;   Śląsk austriacki – 1526 – 1763;   Śląsk pruski – 1763 – 1918;   Śląsk niemiecki (część) – 1918 – 1945;   Śląsk polski – po 1945.   Z jakich plemion powstało państwo polskie można sprawdzić w każdym atlasie historycznym. W sensie omawianego artykułu chodzi głównie o plemiona śląskie (z których najbliżsi byli Opolanie) oraz małopolskie (Wiślanie lub ich zachodni odłam). Granicą międzyplemienną była bliżej nieokreślona rubież, biegnąca wododziałem Odry i Wisły, kilka kilometrów na zachód od Brynicy. Tereny obejmujące Będzini Siewierz – a nawet Bytom! – znajdowały się wówczas po małopolskiej, a nie śląskiej stronie.
  3. Nigdzie nie zostało napisane, że te ziemie nie miały nic wspólnego ze Śląskiem. W tekście widnieje ważne słówko „niemal” a jego wyjaśnieniem jest treść całego eseju. Natomiast Księstwo Siewierskie  (istniejące w latach 1443/44 – 1790) nie było związane ze Śląskiem, będąc niemal niezależnym państewkiem kościelnym (biskupów krakowskich), pozostającym w dość luźnej zależności od Korony Polskiej. Odrębność ta została zlikwidowana dopiero na Sejmie Wielkim (Czteroletnim). Faktem natomiast jest, że terytorium siewierskie (zwane niekiedy księstwem siewierskim) w latach 1179 – 1443 znajdowało się przejściowo w rękach książąt śląskich. Dzisiejsze Zagłębie składa się z dwóch wyraźnie oddzielonych części: dawnego Księstwa Siewierskiego oraz ziem na wschód od Czarnej Przemszy. Tezy zawarte w artykule dotyczą zawsze tego drugiego terytorium, natomiast ziemi siewierskiej tylko wyjąwszy okres 1179 – 1443, kiedy rzeczywiście przynależała do Śląska, będąc jego zdobyczą (na drodze pokojowej, „testament” Kazimierza Sprawiedliwego.
  4. Pytanie nie ma żadnego związku z artykułem.
  5. Nie rozumiem pytania. W historii nie jest natomiast ważne, co by było gdyby („gdybologia” nie stanowi części historii).
  6. Też nie rozumiem pytania. Termin okupacja jest ogólnie przyjętym określeniem na lata władzy hitlerowskiej w latach 1939-45 na ziemiach polskich (czyli także nad polską częścią Górnego Śląska i Zagłębiem). Artykuł traktuje o rozdzielności administracyjnej Śląska i Zagłębia na przestrzeni dziejów, podając jako wyjątkowe okresy wspomniane w p. 1, w tym m.in. okupację hitlerowską, kiedy to z ziem wchodzących w skład Śląska i Zagłębia utworzono Rejencję katowicką, włączoną do III Rzeszy. Czyli właśnie w okresie 1939-45 Śląsk i Zagłębie został ypołaczone w jednym organizmie administracyjnym, o czym właśnie mówi artykuł, że okresy takie miały miejsce niemal wyłącznie podczas różnego rodzaju okupacji.
  7. Dlatego, że jest to artykuł o granicy małopolsko-ślaskiej a nie o Księstwie Siewierskim.
  8. Dlatego że – jak mówią kroniki – był pijany. Co oczywiście nie wyczerpuje odpowiedzi na pytanie o motywy, które do końca nie są jasne. Najprawdopodobniej, skoro obdarowanym miał być książę śląski, to dostał tereny położone jak najbliżej Śląska. Szerzej na ten temat mówi literatura, której nie ma miejsca tutaj przytaczać.
  9. Nie wiem, komu na tym zależy. Osobiście nie widzę po temu żadnych przesłanek w artykule. Europa się owszem, integruje, ale to nie znaczy, że zatraca swą regionalną tożsamość. tożsamość takiej właśnie regionalnej tożsamości, odrębności Zagłębia od Śląska, mówi ten artykuł, bynajmniej nie z pozycji szowinistycznych, szowinistycznych jedynie w celu pokazania obiektywnej prawdy historycznej. Zresztą zdanie zawarte pod koniec artykułu („Dzisiaj nie da się już oddzielić Śląska od Zagłebia. Ostatnie 60 lat ważą wiecej niż poprzednie 1000.”) wskazują na coś zupełnie odwrotnego, niż potencjalne zarzuty zawarte w pytaniu 9.
  10. Tak.

Reasumując: moim zdaniem całe nieporozumienie bierze się z niedokładnego przeczytania treści artykułu oraz niezrozumieniu jego przesłania. Oczywiście, jeśli tekst nie jest dla Czytelnik zrozumiały, jakąś część winy noże ponosić autor, choć – w rzeczy samej – nie da się tego nigdy przewidzieć.

Jeśli moja odpowiedź jest niewystarczająca i nadal oczekuje Pan spotkania, to jestem gotów i potwierdzam umówiony telefonicznie termin.

 

                                                  z poważaniem

                                                  Jarosław Krajniewski

                                                  Muzeum Zagłębia w Będzinie

Image

 

Szczegółów spotkania nie pamiętam, ale jakiegoś „oburzenia” mieszkańców nie było. Zasadniczo wywiązała się dość ciekawa dyskusja, będąca swoistym przyczynkiem do kwestii naszej zagłębiowskiej tożsamości. Przypominam – to był rok 2004, jeszcze przed wszystkimi dyskusjami na temat metropolii itp. Pamiętam tylko moje wrażenie, że ci ludzie boją się wszelkiego mówienia o odrębności od Śląska ze względów ekonomicznych. Obawiali się po prostu o swoje miejsca pracy (pracowali przeważnie na Śląsku). Jeszcze raz wyjaśniałem tezy zawarte w moim eseju, mówiąc m.in. o tym, że współczesne pojęcie granicy ma się nijak do tego, z czym mieliśmy do czynienia aż do XIX wieku. Wracałem zadowolony z dobrze spełnionego zadania. W tramwaju przeglądałem materiały, które dostałem od nie przekonanego radnego Maliny: jego wiersz „Rzeko Brynico, gdzie zagubiłaś oblicze swe?”, ksero legitymacji złotej odznaki dla województwa śląskiego i tekst o zmianach w parafii kamieńskiej na podstawie bulli „De salute animarum” z roku 1821. Tekst ten (chodzi o nowy podział administracyjny polskiej prowincji kościelnej, który w niezmienionym kształcie przetrwał aż od średniowiecza i w którym dekanat bytomski ciągle jeszcze przynależał do diecezji krakowskiej, co jest jednym z koronnych argumentów na temat odrębności Śląska od Zagłębia) miał mnie przekonać, że nie mam racji. Usiadłem i czytam:

 

Granicę obu diecezji na odcinku dekanatu bytomskiego odtąd stanowiła granica polityczna między państwem pruskim a Polską Kongresową. Zatym te miejscowości, jakie dotąd należały do Kamienia: Bobrowniki i Żychcice, pozostające poza Śląskiem [podkreślenie moje] i nadal przy diecezji zostały z parafii kamieńskiej wyłączone.

 

Cóż mi pozostało poza uśmiechnięciem się pod wąsem… Pan wojkowicki radny nie bardzo rozumie teksty, które czyta…

 

Kilka dni później dostałem kolejne pismo podkreślenia jak w oryginale):

 

Patrzmy w przyszłość dla dobra Polski i jej mieszkańców

 

Komu ma służyć wydany artykuł „Niezwykła granica” zamieszczony w Kronice Powiatu Będzińskiego, wydany w dniu wejścia Polski do Unii Europejskiej, kiedy Europa się integruje i widzi w różnorodności kultur wielkie wartości.

  1. Według autora, nawet gdyby pojawiło się stwierdzenie, że Śląsk okupuje Zagłebie, to dotyczyłoby to czasów przed rokiem 1998 – z czego to wynika?
  2. Jeżeli przyjmujemy, że tak można to rozumieć, jako III okupacja Śląska nad Zagłębiem miała miejsce do 1998 roku, to jak można rozumieć I okupację i II okupację.
  3. Autor nadmienia, że Śląsk na przestrzeni ostatnich lat stanowił część składową różnych państw uważam, że miało to miejsce na przestrzeni wieków.
  4. Autor wyjaśnia, że artykuł dotyczy granicy małopolsko-śląskiej – to dlaczego znalazł się w Kronice Powiatu Będzińskiego, gdzie 80% obszaru poza Będzinem prawie 600 lat znajdowało się na zachód od Czarnej Przemszy i było przynależne do Śląska i Księstwa Siewierskiego, tj. do 1790 r.
  5. Autor pisze „niemal nigdy” ziemia Zagłębia Dąbrowskiego nie miała nic wspólnego ze Śląskiem – to dlaczego nawet Bytom był zawsze tak bliski Polsce tj. do 1821 roku?
  6. Według autora najbardziej trwałą granicą w dziejach państwa polskiego była rzeka Brynica – z czym się to wiąże, trwała tylko 93 lata tj. 1821 – 1914 – jako granica polityczna.
  7. Jeżeli autor podkreśla, że ostatnie 60 lat znaczy więcej niż okres 1000 lat Polski  - to dlaczego można rozumieć według artykułu, że III okupacja miałaby swoje miejsce w latach 1939 – 1998.
  8. Dlaczego pytanie 5 jest niezrozumiałe, które brzmi – dlaczego Śląsk otrzymał autonomię, czyżby zapomniano o powtaniach śląskich 1919-1921?
  9. Czy stwarzanie muru na rzece Brynicy oraz nowych dzielnic nie sprzyja mniejszości niemieckiej, która może z tego się tylko cieszyć? – Przykład do czego doprowadził król (sic!) B. Krzywousty.
  10. Jeżeli w Zagłębiu w okolicach ligowych stadionów ktoś wypowie się, że mieszka na Śląsku – to może dostać po głowie, np. Lwowiak z Bytomia czy Zagłebiak z drugiej strony rzeki. Jest to niewłaściwe określenie w artykule – ponieważ nienawiść rodzi nienawiść i prowadzi do wojny.

 

W Polsce przez waśnie i spory – były rozbiory.


                                             Henryk Malina

                                             Radny Miasta Wojkowice

 

 

Jednym słowem – ksiądz swoje, baba swoje. Zdaje się, że nie widziałem sensu prowadzenia dalszej korespondencji, bo nie zachował się po niej żaden ślad. Ale często, przy okazji różnych debat i rozmów na temat tożsamości regionalnej Zagłębia opowiadam o tym wydarzeniu. Myślałem przy tym, że to już historia, ale do czasu. Niedawno pan radny Malina pojawił się w Muzeum  i dobrą godzinę perorował, jak to ja nienawidzę Śląska i Ślązaków, jak wskrzeszam waśnie, nawołuję do nienawiści wokół ligowych stadionów itp. Nareszcie dojrzała we mnie myśl, kiełkująca już niemal trzy lata, żeby napisać to właśnie post scriptum do mojego artykułu o niezwykłej granicy. Nawet jeśli dzisiaj jestem nieco mądrzejszy i pewne tezy w nim zawarte ująłbym nieco inaczej, to co do zasadniczej linii mojego wywodu nadal się przyznaję. Bez bicia.

Jeszcze wiadomość z ostatniej chwili. Dwa dni temu, telefon do Muzeum, dzwoni… oburzony mieszkaniec Wojkowic. I opowiada o pewnym radnym z ich miasta, który bałamuci mieszkańców i mąci im w głowach, że są Ślązakami.

Kamień spadł mi z serca – i leży po drugiej stronie Brynicy.

 

                                               Jarosław Krajniewski

mailto:jaroslaw.krajniewski@miasto.org.pl
 

 

 

 

Zmieniony ( 16.06.2008. )
 
następny artykuł »