Start arrow Warto wiedzieć arrow Zamek Będzińński na nowo odkrywany, cz. 2
Zamek Będzińński na nowo odkrywany, cz. 2
Wpisał: Jarek Krajniewski   
06.06.2008.

            Między odkryciami inżyniera Rudzkiego (z początku lat 50. ubiegłego wieku) a Włodzimierza Błaszczyka (który do Będzina przybył pod koniec 1955 r.) upłynęło kilka lat. Nie były to lata nieistotne, jak by się mogło na pozór wydawać. We wszystkich niemal opracowaniach możemy wyczytać, że zamek będziński odbudowywany był w latach 1952 – 1956, według projektu Zygmunta Gawlika. Może nie był to najszczęśliwszy projekt (pozostałością po nim jest m.in. makieta zamku znajdująca się w sali na parterze), zwłaszcza jeśli zestawić go z innymi, wcześniejszymi koncepcjami.


            Projekt zresztą nie do końca został zrealizowany, a nawet to, co wykonano, odbiega od wcześniejszej dokumentacji. Jednak odkrycia dokonane w tamtym czasie, dzisiaj, w obliczu nowych źródeł wiadomości, nabierają nowego znaczenia. To, co zawiera poniższy tekst, jest próbą (hipotetyczną, ale prawdopodobną) zrekonstruowania pierwotnego wyglądu zamku górnego, na podstawie odkryć archeologicznych oraz najdawniejszej dokumentacji.

            Punktem wyjściowym naszej rekonstrukcji jest znana od niedawna weduta Mathiasa Gerunga z około 1537 roku. Wbrew pozorom obraz, pozostawiony przez przejeżdżającego przez Będzin nadwornego artystę palatyna Ottheinricha, niesie wiele istotnych informacji. Dość powiedzieć, że pozostawił on po sobie swoisty zapis podróży swego pryncypała, widoki 70 miast, z których dla 65 są to absolutnie najstarsze wizerunki (nie tylko Będzina, ale także – na przyklad... Berlina). Zdumienie historyków sztuki zbudziła niezwykła dokładność wizerunków, dotycząca wszystkich ważnych obiektów przedstawionych na widokach. Zresztą właśnie dzięki tej dokładności udało się zidentyfikować autora oraz cel podróży Ottheinricha, nieznanej nawet jego wcześniejszym biografom. Nawet zakładając – raczej słusznie – że samo miasto Gerung przedstawił dość schematycznie, to jednak zamek (może też i kościół św. Trójcy) zapewne przedstawił takim, jakim go widział dwukrotnie (na przełomie 1536/37 r.) przejeżdżając przez Będzin. A widział go inaczej niż my dziś. Popatrzmy:

Image 

         Widok jest – powiedzmy – klasyczny. Niemal wszyscy rysownicy, malarze i fotografowie z tego właśnie ujęcia pokazywali Będzin: z zamkiem na wzgórzu, kościołem na prawo od niego (a później także z powstałą pod koniec XIX wieku synagogą). Kościołem i murami miejskimi może zajmiemy się w innym miejscu, teraz przypatrzmy się kazimierzowskiej warowni. Pierwsze, co musi się rzucić na oczy, to jednolita bryła tzw. budynku mieszkalnego, bez czegoś, co dziś nazywamy wieżą kwadratową. Budynek mieszkalny (kasztel) ma charakterystyczne wykusze – ten z prawej niewątpliwie musi się kojarzyć z istniejącymi dzisiaj dwiema belkami, wystającymi z zamku na poziomie IV kondygnacji (2 piętro). Podobny wykusz istnieje także od południa (czyli niejako „od przodu”), który jednak trudno z czymkolwiek skojarzyć. Za kasztelem wznosi się – stosunkowo niska i zadaszona (!) - wieża okrągła stołp. Niewykluczone, że taki wygląd miała w XVI wieku, choć  większość badaczy uważa, że w średniowieczu była znacznie wyższa i miała zakończenie ceglane, bez dachu. Na weducie wyraźnie widać także zamek dolny, z jego murami, wieżą bramną (najbardziej z lewej strony) i wieżą kwadratową, których ruiny czytelne są po dziś dzień. Po prawej stronie zamku, między kasztelem a kościołem, znajdują się jeszcze dwa, nie istniejące dziś obiekty – jeszcze jedna wieża kwadratowa zamku dolnego (tym razem oddzielająca zamek od miasta) oraz budynek, prawdopodobnie „przylepiony” do murów obwodowych, w miejscu dzisiejszego muru arkadowego.

            Ten najstarszy wizerunek zamku będzińskiego zestawiono z innymi rycinami oraz na nowo analizowanymi wynikami badań archeologicznych, co było związane z powstającą wirtualną rekonstrukcją zamku. Rekonstrukcja powstała i zapiera dech w piersiach, niestety nie jest dostępna mieszkańcom Będzina. Zadowólmy się zatem kilkoma slajdami. Oto pierwszy z nich:

Image

            Na pierwszy rzut oka – szokujące, ale czy na pewno?

            Szczegółową analizę proponuję przeprowadzić osobno dla poszczególnych elementów zamku. Przypominam tylko, że cały czas mówimy tylko o samym zamku górnym, w nieco sztucznym oderwaniu od zamku dolnego, opisanego osobno.

 

KASZTEL

 

            Zajmijmy się najpierw główną budowlą zamkową – budynkiem mieszkalnym. Na rycinie Gerunga ma on postać typowego średniowiecznego kasztelu. Tak właśnie budowano najprostsze zamki – kilku kondygnacyjny kasztel (lub wieża mieszkalno-obronna) z przynajmniej jednym (w Będzinie dwoma) pierścieniem murów. Tymczasem dzisiaj mamy widok dość odmienny – prawa (wschodnia) część budynku jest wyższa od lewej. Stąd też wywodzi się obecne nazewnictwo tej części zamku – wieża kwadratowa i przylegający doń budynek mieszkalny. Każda z tych części na każdej kondygnacji ma po jednym pomieszczeniu, połączonym ze sobą. Komunikacja pionowa miała przebiegać przez otwory w stropach wschodniej części budynku (obecnej wieży kwadratowej mieszczącej klatkę schodową). Za wyjątkiem weduty Gerunga wszystkie inne najstarsze widoki zamku (jednak o dwieście lat późniejsze) przedstawiają widok zbliżony do obecnego. Wschodnia część zamkowej ruiny była na tyle wyższa, że pierwszy architekt odbudowujący warownię (F.M. Lanci, w 1834 r.) niejako dostosował się do istniejącego stanu murów i odbudował zamek z jedną częścią wyższą. Tak też pozostało do dziś. Ale czy tak było zawsze? Istnieją co do tego dwie koncepcje.

 

Koncepcja pierwsza – zakłada istnienie pierwotnie jedynie wieży kwadratowej (powiedzmy – o 5 kondygnacjach) z dobudowanym do niej niskim (maksymalnie dwukondygnacyjnym) budynkiem mieszkalnym.

            Wspomniany na wstępie Zygmunt Gawlik (twórca tej koncepcji) pisał:

            Na podstawie sond ziemnych, odkrywek, badania murów i znalezionej ceramiki, stwierdziłem że w okresie panowania Kazimierza Wielkiego zamek został w 3 etapach przebudowany. Najpierw wzniesiono dwa pierścienie murów obronnych zakończonych od góry chodnikami i krenelażami. Z zamku dolnego na górny wjeżdżało się bramą w niższym pierścieniu murów. Droga podnosiła się spiralnie w międzymurzu. Otworem bramy w górnym pierścieniu wjeżdżano na dziedziniec górnego zamku [szerzej o wieży bramnej i sposobie wjazdu na zamek – zobacz w dalszej części opracowania – JK]. Budynki mieszkalne były początkowo drewniane. O istnieniu pierwotnie budownictwa drewnianego na górnym zamku świadczą znalezione w sondzie przy bramie bocznej dwie oddzielne zmurszałe warstwy drewniane i znajdywana wśród nich ceramika średniowieczna. Wkrótce zastąpiono drewniane budynki mieszkalne od południa murowanymi. Wzniesiono budynek mieszkalny dla załogi zamku i kwadratową wieżę.

            Pierwotnie budynek załogi był jednopiętrowy. Na każdej kondygnacji była jedna izba. Jedynym źródłem światła były wąskie otwory strzelnicze 0.30/0.90. Strzelnice znajdowały się zarówno od strony zewnętrznej jak również od strony dziedzińca wewnętrznego i bramy wjazdowej na górny zamek. (...)

            W XIV wieku izby były zamknięte od góry drewnianymi stropami składającymi się z belek i powały.

            Do budynku mieszkalnego przylegała kwadratowa wieża tej samej szerokości co budynek mieszkalny. Z wieży prowadziło zejście na chodnik murów obronnych otaczających dziedziniec.

            W trzecim etapie przebudowy kazimierzowskiej budynek mieszkalny został przedłużony i obrona bramy wzmocniona. Stało się to na skutek katastrofy zdobycia zamku. (...)

            W XVI w. na części mieszkalnej górnego zamku nadbudowano drugie piętro.

 

            Tyle Zygmunt Gawlik. Do owej katastrofy zdobycia zamku i przedłużenia budynku mieszkalnego jeszcze powrócimy przy opisie bramy wjazdowej.

 

Koncepcja druga – zakłada istnienie jednolitego, klku(cztero?)kondygnacyjnego kasztelu, zawierającego po dwie izby na każdej kondygnacji. Obie części budynku – wschodnia i zachodnia – były według tej hipotezy jednakowej wysokości. Cały budynek zwieńczony był najprawdopodobniej dachem wgłębnym i krenelażem. Taka wersja opiera się głównie na weducie Gerunga oraz licznych analogiach oraz fakcie, że kasztel był dość typową budowlą w XIV-wiecznym budownictwie obronnym. Takie rozwiązanie sugeruje także jedyna rycina zamku (nie licząc oczywiście weduty) sprzed przebudowy Lanci`ego (z około 1800 r.):

 

 Image 

            Komunikacja między poszczególnymi pomieszczeniami budynku nie była tak prosta, jak to przedstawił inż. Gawlik. Niezależnie którą koncepcję przyjmiemy za bardziej prawdopodobną, do kasztelu (lub wieży z przylegającym budynkiem mieszkalnym) prowadziły dwa wejścia. Pierwsze z nich (A) istnieje do dzisiaj w postaci wejścia do muzeum, po kamiennych schodkach, na obecny parter. Należy jednak pamiętać,  że pierwotnie była to już druga kondygnacja zamku, jako że w średniowieczu dziedziniec znajdował się o około 2 metry niżej niż obecnie. Jest to naturalne ze względów obronnych – wejście bezpośrednio z poziomu dziedzińca byłoby zbyt łatwe do sforsowania. Nie istniały oczywiście także kamienne schodki, a jedynie jakieś drewniane konstrukcje (drabiny?). Z tego pomieszczenia prowadziły trzy wyjścia – jedno w bok (tak jak obecnie, do sali wystawowej na parterze), jedno w stropie do góry i jedno w podłodze na dół. Komunikacja pionowa odbywała się po drabinach, co także spowodowane było obronnym, a nie rezydencjonalnym charakterem zamku. Pomieszczenie znajdujące się poniżej nie miało żadnego wyjścia i mogło służyć za jakiś magazyn, na przykład zbrojownię.

            Drugie wejście (B) (także zachowane do dziś) znajdowało się bezpośrednio z poziomu dziedzińca i prowadziło tylko de jednego pomieszczenia, na parterze budynku mieszkalnego (w zachodniej części domniemanego kasztelu. Pomieszczenie to było samodzielne, nie istniało żadne połączenie z jakąkolwiek inną komnatą (dzisiaj obie izby piwnicy są połączone).

 

Image

Hipotetyczny widok kasztelu w wersji 4-kondygnacyjnej. Rozkład strzelnic na ilustracji nie odpowiada rzeczywistości.

 Image

            Na poziomie IV kondygnacji (obecnie 2 piętro) znajdują się dwa wyjścia na zewnątrz –  jedno prowadzi na chodnik wewnętrznego muru obronnego (tędy zapewne wiodła droga komunikacyjna do wieży okrągłej, której pierwotne wejście znajduje się na zbliżonej wysokości) oraz na tzw. „ganek straży”. Jest to współczesne określenie prowadzącego donikąd wyjścia z zamku, charakteryzującego sie od zewnętrznej strony dwiema belkami łączącymi budynek mieszkalny z zewnętrznym murem obwodowym, znacznie wyższym w tym miejscu. Mamy tu do czynienia albo rzeczywiście z jakimś dawnym wykuszem, jak na weducie Gerunga, albo – co znacznie bardziej prawdopodobne – z tylko górną jego częścią, mieszczącą rodzaj osłoniętego pomostu, prawdopodobnie z otworami w podłodze, służącemu do obrony zamku poprzez obrzucenie potencjalnych przeciwników znajdujących się już na międzymurzu i zmierzających do wejścia na dziedziniec (o sposobie dostania się na dziedziniec – zobacz niżej, przy opisie wieży bramnej). Wizerunek Gerunga nie byłby błędny, gdyby zinterpretować go jako przedstawiony pod pewnym kątem, pod którym z pewnej odległości nie widać już przelotu a jedynie zwartą budowlę w formie jednolitego wykuszu. Że nie mógł to być wykusz świadczy brak pozostałości murowanych w tej części zamku, związanych ze wschodnią częścią kasztelu (wieżą kwadratową). Istnieje natomiast ślad po drewnianych konstrukcjach, w postaci zachowanych do dziś otworów mogących służyć za oparcie do belek stropowych. Otwory te znajdują się w zaokrąglonym, południowo-wschodnim narożniku kasztelu:

 Image

Image 


„Ganek straży” - widok z międzymurza, widok od strony północnej. Dziś w tym miejscu znajdują się tylko dwie poziome belki. Koncepcja przedstawiona na ilustracji zakłada istnienie w podłodze otworów służących do obrony międzymurza.

 

            W przypadku, gdybyśmy ów ganek wysunęli nieco dalej, poza zewnętrzny mur obwodowy, moglibyśmy uzyskać tzw. gdanisko (średniowieczne WC). Mimo iż ciężko doszukać się na zamku pierwotnej toalety, takie rozwiązanie wydaje mi się mało prawdopodobne.

 

            Omawiając kwestię kasztelu-budynku mieszkalnego jeszcze na jedną rzecz należy zwrócić uwagę. Na przedłużeniu budynku w stronę północną, na poziomie I kondygnacji (czyli obecna piwnica poniżej dziedzińca) znajduje się jeszcze trzecie pomieszczenie, obecna karczma. Jest to miejsce chyba najbardziej tajemnicze na całym zamku górnym, ze względu na zniszczenia jakie w tym miejscu nastąpiły.

Image

            Na ilustracji powyżej widzimy południową część zamku górnego: brama (dawna wieża bramna), obecna karczma, przylegające do niej dwa pomieszczenia najniższej kondygnacji kasztelu-budynku mieszkalnego. UWAGA: rysunek nie obrazuje różnicy wysokości – poziom podłogi karczmy, I kondygnacji kasztelu oraz wschodniej (prawej) części międzymurza jest o kilka metrów (2-3) wyższy niż poziom bramy i przylegającej do niej zachodniej części międzymurza. Rysunek przedstawia stan obecny; w średniowieczu nie było połączenia pomiędzy pomieszczeniami kasztelu, a w miejscu, gdzie widnieje połączenie karczmy z kasztelem, w murze mogła istnieć tylko strzelnica (jak na wyższych kondygnacjach). Oczywiście nie była ona skierowana do karczmy, a na dziedziniec, jako że mur oddzielający karczmę od dziedzińca początkowo nie istniał. Stało sie to dopiero po zniszczeniu bramy wjazdowej. Zamurowano wówczas wejście z międzymurza (II kondygnacja bramy wjazdowej) na dziedziniec (na powyższym rysunku zaznaczone przerywaną kreską) oraz dobudowano stosunkowo wąski mur od strony północnej. Tak powstałe pomieszczenie następnie przykryto kamiennym sklepieniem, a budynek mieszkalny wydłużył się do trzech pomieszczeń przynajmniej na jednej kondygnacji.

 

Image

Przy tym oknie (obecnie znacznie większym) dzisiaj znajduje się kasa Muzeum.

 

 
   

 

 

Image 

            A tak mogło wyglądać pomieszczenie, które dziś stanowi salę ekspozycyjną na parterze zamku (II kondygnacja).

 

BRAMA WJAZDOWA NA ZAMEK GÓRNY

 

            Mówiąc kolokwialnie, obecne wejście na zamek prowadzi przez dwie dziry w murze. Najpierw pierwsza „dziura”, potem idziemy kilkanaście metrów międzymurzem, aż napotykamu drugą „dziurę” i już jesteśmy na dziedzińu. Tymczasem w średniowieczu rzecz nie wyglądała tak prosto – to drugie wejście zostało przebite w murze wewnętrznym później, być może nawet dopiero w XVIII wieku. Jak zatem na zamek wchodzili pierwotni jego mieszkańcy? Otóż w miejscu, gdzie dziś znajduje się pierwsze wejście na zamek, znajdowała się specjalna wieża bramna, być może trzykondygnacyjna. Po wejściu do niej należało – tak jak dziś – skręcić w lewo i cały czas podążać międzymurzem. Po zrobieniu rundki dookoła zamku – teren tam cały czas się wznosił, podobnie jak dziś – dochodziło się ponownie do owej wieży, ale już na poziomie jej II kondygnacji. Po wejściu do środka trzeba było skierować się na prawo i wzdłuż zachodniej ściany budynku mieszkalnego, mniej więcej przez dzisiejszą kawiernię, wchodziło się na zamek. Do dziś zachowały się strzelnice w zachodniej ścianie kasztelu, skierowane na dziedziniec, co nie miałoby sensu, gdyby nie miały strzec wejścia na zamek.

Image

 

Po wejściu do wieży bramnej należało skręcić w lewo, na międzymurze. Być może, po prawej stronie znajdowało się niewielkie pomieszczenie – raczej wnęka – dla straży zamkowej.

 

Image

 

Wejście do budynku wieży bramnej możliwe było bezpośrednio z międzymurza (na poziomie II kondygnacji wieży) albo z muru zewnętrznego – na ilustracji przedstawionego z drewnianymi hurdycjami) – na poziomie III kondygnacji.

 

 

            Wieża bramna nie została ostatecznie zrekonstruowana, mimo że taki był początkowy projekt odbudowy zamku – zachowała się natomiast na istniejącym modelu zamku. Oto, co na ten temat pisał jej odkrywca i autor rekonstrukcji, Zygmunt Gawlik:

 

            Szerokość bramy wskazuje, że nie była furtką wejściową lecz bramą wjazdową, co jest zrozumiałe w związku z koniecznością codziennego zaopatrzenia załogi. Normalnym zjawiskiem było przeprowadzenie drogi wjazdowej na dziedziniec zamkowy na dłuższej przestrzeni międzymurza i to najchętniej jeśli na to pozwalały warunki terenowe w stronę lewą, gdyż wówczas wjeżdżający musiał jechać nieosłonięty tarczą. Samej zaś załodze dłuższa droga wjazdu dawała czas na obronę w razie zaskoczenia przez nieprzyjaciela. Międzymurze, po opuszczeniu brony, bywało także pułapką dla wdzierającego się nieprzyjaciela. Międzymurze, po spuszczeniu brony, bywało także pułapką dla wdzierającego się nieprzyjaciela.

 

            Oprócz różnic wysokości istnieje jeszcze jeden problem związany z poszczególnymi kondygnacjami bramy wjazdowej. Otóż wejście dolne do wieży jest bardziej z lewej strony, natomiast wejście górne (z międzymurza na dziedziniec) bardziej z prawej, bezpośrednio przy zachodnim murze budynku mieszkalnego. Tak to wygląda na rysunku z projektu Z. Gawlika (rzut budynku wieży bramnej na poziomie II kondygnacji):

 

Image

            Trudno sobie jednak wyobrazić w praktyce przydatność takiego rozwiązania w kontekście obronnego charakteru całego założenia zamkowego. To wejście z poziomu II kondygnacji na dziedziniec powinno znajdować się raczej wewnątrz budynku bramnego, a nie na zewnątrz, nieosłonięte. Rozwiązanie tego problemu przyniosły wykopaliska z lat 50. ubiegłego wieku. Otóż na prawo od drugiego wejścia, na przedłużeniu przypory budynku mieszkalnego, odkryto mur. Wówczas wieża bramna na II (oraz III) kondygnacji byłaby nieco szersza niż na I kondygnacji (chyba że na prawo od wejścia umieścilibyśmy jakieś niewielkie pomieszczenie dla straży). Sytuacja tego miejsca już z odkrytymi murami wygląda następująco:

 Image

Plan zamku górnego. Linią przerywaną zaznaczono drogę na zamek – od pierwszej kondygnacji wieży, następnie w lewo, cały czas międzymurzem, tam się droga wznosi aż dochodzimy od drugiej strony znowu do wieży bramnej, ale już na poziomie drugiej kondygnacji wieży. Następnie skręcamy w prawo i już jesteśmy na dziedzińcu. Na żółto zaznaczono odkryty fragmnet muru w poprzek międzymurza na wysokości przypory budynku mieszkalnego oraz oraz zamurowane (po zniszczeniu bramy) wejście na dziedziniec.

Image 


To samo co wyżej, ale w zbliżeniu: piwnica III to obecna karczma. Przerywaną linią zaznaczono mur późniejszy od pozostałych murów (obwodowych oraz budynku mieszkalnego.

 

Image

I jeszcze taki obrazek – tym razem w poziomie. Na czarno I i II mur obwodowy, na żółto późniejsze partie murów. Widoczny także zachowany fragment sklepienia powstałego w oparciu o dobudowane mury. I (wewnętrzny) pierścień murów jest niższy w miejscu gdzie było wejście na dziedziniec, potem zamurowane.

 

W efekcie dało to mniej więcej taki wynik:

 

Image

 

            Skoro przypuszczamy, że tak mogła wyglądać brama wjazdowa na zamek górny i związany z nią ciąg komunikacyjny, należałoby się zastanowić kiedy i w jakich okolicznościach przestała ona istnieć. Ciekawe, że nie ma jej na najstarszym wizerunku zamku Mathiasa Gerunga. Jeśli bliżej przyjrzeć się owej weducie, można zauważyć dziwną pustkę w miejscu, gdzie powinna znajdować się brama.

 Image

Na weducie M. Gerunga w miejscu, gdzie powinna być brama wjazdowa na zamek górny jest puste miejsce. Widać także niewielki budyneczek, na lewo od kasztelu, jakby doń przylepiony, jednak ze względu na okoliczności przytoczone poniżej, nie może ona stanowić wieży bramnej, także przecież niemal stykającej się (narożnikiem) z budynkiem mieszkalnym.

 

            Zygmunt Gawlik, który odkopał resztki domniemanej bramy, opisał to następująco:

 

            Badania przeprowadzone w murze pierścienia górnego przy ścianie szczytowej [budynku mieszkalnego – JK] dały ciekawe wyniki. Odkryta została dolna część bramy wjazdowej na dziedziniec górnego zamku. I wówczas stała się zrozumiałą strzelnica w ścianie szczytowej. Broniła ona wjazdu na dziedziniec górnego zamku. Poziom bramy był znacznie niższy niż wierzch istniejącego sklepienia. Rzecz zrozumiała, że sklepienie to oparte na nowszym murze jest również młodsze. [W tym miejscu na dokumencie dopisek W. Stadnika: młodsze jest również od murów na których spoczywa sklepienie następnego pomieszczenia.]

            Istniejące bramy [chodzi o dwa przejścia – w I oraz II murze obwodowym, należące do jednego hipotetycznego budynku bramnego – JK] pozostawały między sobą w jakimś logicznym związku komunikacyjnym. Brama dolna i górna były tej samej szerokości. Można więc wnioskować, że służyły tej samej funkcji. Linia komunikacyjna biegła pomiędzy nimi międzymurzem. Różnica jednak pomiędzy pierwotnym poziomem bramy w dolnym pierścieniu a bramą w górnym pierścieniu jest znaczna i wynosi ~4,90 m. Ta różnica musiała być pokonana na 112 m. międzymurza.

            Zbadana zawartość warstwy w otworze wejściowym odkrytej górnej bramy okazała się równie ciekawą i cenną. Siedemnaście części żelaznych, przeważnie grotów strzał, część przepalonego toporu wojennego z resztkami zwęglonego styliska i śladem jego całej długości. Ślady na ziemi wypalonych desek zwalonej bramy, pieniądz srebrny i sporo ceramiki. Wszystko spalone, zbite, wgniecione w gruz i ziemię, mówiły, że rozegrała się tu jakaś tragiczna walka. Spalona ostatnia brama na dziedziniec zamkowy świadczyłaby o tym, że zamek został zdobyty. Znalezione przedmioty i wydobytą ceramikę określił archeolog dr Leńczyk w Krakowskim Muzeum Archeologicznym jako typową dla epoki Kazimierza Wielkiego. Zdarzenie to rozgrywało się w murach Kazimierzowskiego zamku.

            Jeśli przeglądniemy dzieje panowania tego monarchy, to musimy zwrócić uwagę na nagły najazd czeskiego króla Jana Luksemburskiego. Był to rewanż za zajęcie części księstwa raciborskiego przez wojska polskie. Kazimierz Wielki musiał się cofnąć ze Śląska i zamknął się w murach Krakowa. Wojska czeskie podsunęły się pod stolicę i usiłowały ją zdobyć. Nie mogły tego jednak dokazać, trapione zaś były wielce [przez] oddziały „picowników” (partyzantów), które przede wszystkim odcinały Czechom dowóz żywności. Król Jan widząc, że nie zdobędzie Krakowa, rozdzielił swą armię na dwie części dla niszczenia kraju na większym obszarze i dla lepszego wyżywienia swych wojsk i rozpoczął odwrót.

            Wojska czeskie maszerowały [dwiema kolumnami – JK] na Olkusz i Lelów. Na drodze marszu znalazł się zamek w Będzinie. Opatrzony niewielką załogą zamek nie mógłby się oprzeć tak znacznej na owe czasy armii Jana Luksemburskiego. I dlatego wydaje się prawdopodobne, że spalona brama górnego zamku łączy się z tymi wydarzeniami. Wiemy, że walki toczyły się pod Będzinem. Armie czeskie poniosły klęski pod wsią Pogoń [dziś dzielnica Sosnowca od strony Będzina – JK] i Białą. Cofając się Czesi usiłowali zdobyć jeszcze Bytom, który się jednak oparł.

 

            Relacja ta przynosi wiele rewelacyjnych wiadomości, ale także rodzi liczne wątpliwości. Po pierwsze kwestia topora, a przy okazji innych znalezisk. W innej relacji Gawlik określił go jako „topór wojenny czeski o długiej rękojeści” i na tym kończy się wszelki świat. Według wstępnych ustaleń nie ma tego topora tam, gdzie być powinien, to znaczy w Muzeum Archeologicznym w Krakowie (gdzie był badany) ani w Muzeum w Bytomiu (które gromadziło zabytki z wykopalisk będzińskich przed utworzeniem Muzeum Zagłębia) ani w Muzeum Zagłębia w Będzinie, które wówczas jeszcze nie istniało. O toporze nie wspomniał także W. Błaszczyk w swej potężnej księdze, archeologicznej przecież. Czyżby o nim nie wiedział? Sprawa jest o tyle istotna, że być może współcześnie dałoby się przeprowadzić nową analizę chronologiczną zdobytego materiału i zweryfikować dane podane przez Gawlika.

            Najazd czeski, wspomniany wyżej, oraz związana z nim bitwa pod Pogonią, miał miejsce w roku 1345. Ciekawe, że nieliczne kroniki, które wspominają o tej bitwie, nic nie mówią o oblężeniu i ewentualnym zdobyciu zamku w Będzinie. Swoją drogą zamek musiałby być wówczas świeżo wzniesiony. Być może najazd i spalenie bramy miał miejsce wcześniej, kiedy w miejscu późniejszego zamku stał gród. Jak Czesi, idąc od Będzina przez Pogoń (na południe) doszli (pokonani!) do Bytomia (na północny zachód)? Pytań jest wiele, niestety – na razie bez odpowiedzi.

            Przyjąwszy hipotezę, że brama wjazdowa zostałaby zniszczona już w 1345, a więc – powiedzmy – pięć lat po jej wzniesieniu, nie wiemy, jak wyglądało wejście na zamek przez tak długie i ważne lata istnienia tej pogranicznej warowni. Czyżby nie odbudowano zniszczonej bramy na zamek? A może ograniczono sie tylko do wybudowania dodatkowego obrębu murów w postaci zamku dolnego?

 Image

Ruiny bramy wjazdowej (wieży bramnej?), lata 50. ubiegłego wieku. Na pierwszym planie otwór w I murze obwodowym, następnie resztki II muru oraz dobudowany mur z wejściem od strony dziedzińca. Po prawej stronie widoczny zarys kamiennego sklepienia (obecnie karczma na zamku).

 

WIEŻA OKRĄGŁA (stołp)

 

            Wieża okrągła zamku w Będzinie (zwana także cylindryczną oraz – niepoprawnie – basztą okrągłą) jest najstarszym elementem murowanego zamku. Jej powstanie wiąże się z okresem po II najeździe tatarskim, być może z latami panowania w Krakowie księcia Bolesława Wstydliwego. Nie ma na to żadnych dowodów, jedynie pewna stara tradycja wiążąca tego właśnie księcia z budową zamku w Będzinie. Skądinąd wiadoma jednak, że wstydliwy książę niczego lub prawie niczego nie budował. Przyjmijmy zatem umownie, że wieża powstała w 2 połowie XIII wieku, na co wskazuje jej forma architektoniczna. Było ta zatem w czasie, kiedy wokół niej wznosił się jeszcze drewniany gród będziński, pamiętający czasy plemienia Wiślan.

            Jak pierwotnie wyglądał wieża. Wszyscy autorzy piszący o zamku w Będzinie podają, że obecna jej wysokość może stanowić około 2/3 jej dawnych wymiarów. Nie zachowała się najwyższa partia wieży, być może nadbudowana z czerwonej cegły, której wiele znaleziono na dziedzińcu w trakcie badań archeologicznych (porównaj np. zamki w Chęcinach czy Olsztynie pod Częstochową). Zakończona była raczej krenelażem niż dachem. Resztek tej ceglanej nadbudowy doszukiwano się na niektórych starych rycinach:

 

Image

Wieża okrągła na rycinie z około 1800 r. Widać wyraźnie jej podział na 3 (a nie jak dzisiaj – na dwie) części, przy czym samo zwieńczenie znowu się poszerza i można się doszukać nawet resztek krenelażu. Całą wieża jest zdecydowanie wyższa od budynku mieszkalnego, który w tym przypadku ma dość osobliwą formę – ni to kasztel, ni to budynek mieszkalny z wieżą kwadratową a przypomina nawet nieco akwarelę Gerunga, gdzie kasztel od południa (czyli na ilustracji powyżej – po prawej stronie) ma jakąś przybudówkę.

 

            Sytuację niestety zaciemnia weduta Gerunga, znacznie wcześniejsza od powyższej ryciny, gdzie wieża jest znacznie niższa, bardziej masywna i przede wszystkim – zadaszona. Można założyć, że początkowo nie była pokryta dachem, który wzniesiono dopiero w czasach nowożytnych, na początku XVI stulecia, kiedy względy rezydencjonalne i estetyczne przeważały nad militarnymi.  Jest to rozwiązanie logiczne i prawdopodobne, nadal jednak pozostaje kwestia wysokości. Akwarela Gerunga jest właściwie jedyna, która pokazuje wieżę okrągłą tak niską:

 Image

            Przyjąwszy za fakt, że wieża musiała być wyższa oraz że zakończona była cegłą i krenelażem, otrzymamy taki – dość zaskakujący obraz:

 Image

 

            Poza zmniejszeniem wysokości (dzisiejszy krenelaż pochodzi z czasów przebudowy Lanci`ego, a więc z 1834 r.) wieża okrągła niewiele zmieniła się do naszych czasów. Warto jednak wiedzieć, że jej pierwotne wejście nie prowadziło z dziedzińca (tak jak obecnie), znajdowało się natomiast na pewnej wysokości (niemal w połowie obecnej wysokości), gdzie do dziś zachował się oryginalny gotycki otwór. Wewnątrz mogły się znajdować cztery (ewentualnie pięć) kondygnacji, przy czym od samego dołu aż do otworu wejściowego była to tylko jedna, długa i wąska, kondygnacja. Komunikacja pomiędzy kondygnacjami przebiegała oczywiście po drabinach. Żeby się dostać do otworu wejściowego także należało wspiąć się po drabinie, później natomiast – już po wzniesieniu murów obwodowych – chodnikiem biegnącym po murze między wieżą a budynkiem mieszkalnym, następnie specjalną drewnianą konstrukcją.

 

Image

Ilustracja pokazuje położenie pierwotnego wejścia do wieży okrągłej. Obecna wysokość całej wieży równa się w przybliżeniu dawnej wysokości jej kamiennej części.

 

Image

Widok z wieży zaiste był imponujący... Na ilustracji widać także wyjście z kasztelu – przez drewniany ganek – na wewnętrzny mur obwodowy, którym można było się dostać do wieży okrągłej.

 

MURY ZAMKU GÓRNEGO

 

            Ostatnim elementem zabudowy zamku górnego są dwa pierścienie murów, wewnętrzny i zewnętrzny. Mur wewnętrzny jest znacznie wyższy od zewnętrznego, obydwa w obecnym zamku są w znacznym stopniu zrekonstruowane. Zawierają one w sonie opisane wyżej wieżę okrągłą oraz kasztel/budynek mieszkalny wraz z dziedzińcem. Całość takiego założenia raczej nie przygniata swym ogromem.

            Spotkałem się z teorią, jakoby przynajmniej część muru wewnętrznego powstała już w XIII wieku, równocześnie z wieżą okrągłą. Jest to jednak mało prawdopodobne, jako że mur biegnie dookoła wieży, a w zasadzie dookoła jej kwadratowej podstawy (fundamentu). Gdyby powstawał równocześnie, raczej byłby ściślej zespolony z wieżą.

 

Image

            Nie wiemy dokładnie, jak zwieńczony buł mur. Obecnie na części korony obu murów  (wewnętrznego i zewnętrznego) zastosowano krenelaż, ale czy tak było w rzeczywistości. Przekazy ikonograficzne sugerują cos innego. Poniżej przedstawiam najstarsze wizerunki murów zamkowych, w kolejności chronologicznej.

 Image


 

            Na wizerunku M. Gerunga (powyżej) mury zamku górnego zwieńczono krenelażem, ale widać tylko jeden, zapewne zewnętrzny pierścień murów. Poniżej krenelażu występują naprzemiennie podtrzymujące konstrukcję przypory oraz niewielkie okienka-strzelnice. Ich rozmieszczenie na rysunku jest nieregularne, co w rzeczywistości nie mogło mieć miejsca.

            Nieco inaczej został przedstawiony mur zamku dolnego – bez krenelażu, a więc zapewne zakończony daszkiem kryjącym chodnik załogi zamkowej. Daszek zapewne zbudowany był z drewna. Poniżej daszku występują strzelnice dające wgląd na przedpole warowni. Sam krenelaż mógł mieć dość skomplikowaną budowę, np. jak w przypadku zamku Smoleń koło Pilicy:

 

Image

Rekonstrukcja krenelażu zamku w Pilicy z ruchomymi pawężami chroniącymi obrońców.

Image

            Odrys wizerunku zamku z malowidła ściennego w Pałacu Mieroszewskich (prawdopodobnie XVIII w. - widoczna zabudowa zamku dolnego!).  Tutaj mury zamku górnego (wewnętrzny i zewnętrzny) są wyraźnie zwieńczone krenelażem. W przypadku muru zewnętrznego zamku górnego wizerunek nie wyklucza istnienia wcześniejszego daszku – otwory bardziej przypominają strzelnice w murze niż blankowanie. Mur zamku dolnego jest w sumie podobny jak u Gerunga.

 Image


            Jeden z najstarszych wizerunków zamku – 1800 r. Widoczny mur wewnętrzny (z wejściem na dziedziniec) oraz zewnętrzny, w którym widzimy dość regularnie rozmieszczone pomiędzy przyporami otwory strzelnicze, usytuowane stosunkowo nisko. W zwieńczeniu muru można się doszukać daszku.

 

Image

            Powyższa ilustracja, pochodząca z połowy XIX wieku, trochę nam sprawę komplikuje. Z jednej strony przedstawiony mur wygląda niemal identycznie jak u mur zamku dolnego u Gerunga (daszek, strzelnice), ale jest to zewnętrzny mur zamku górnego. Mur wewnętrzny, oczywiście wyższy, nie posiada krenelażu, ani ta część zachodnia (nad wejściem na dziedziniec), najwidoczniej zniszczona, ani wschodnia (z wieżą kościoła w tle). Tajemniczy i dość nieudolnie narysowany obiekt na pierwszym planie to albo wieża wjazdowa albo baszta kwadratowa – elementy zamku dolnego.

            Tyle dawna ikonografia – trzy pierwsze wizerunki pochodzą sprzed rekonstrukcji Lanci`ego, co dla nas jest szczególnie istotne. Wszystkie późniejsze ryciny nie oddają już w żadnej mierze pierwotnego kształtu zamkowych murów.

            Ciężko tutaj o jakieś konkretne wnioski. Na prezentowanej tutaj we fragmentach wirtualnej rekonstrukcji zamku przyjęto dość swobodne i efektowne rozwiązania, często jednak stosowane w średniowiecznej praktyce budownictwa obronnego. Chodzi o tak zwane hurdycje, czyli rozbudowane drewniane ganki dla obrońców, częściowo wystające na zewnątrz murów, z otworami w podłodze w celu łatwej obrony bezpośredniego przedmurza. Zastosowano je tylko na zewnętrznym murze, na wewnętrznym nie miałyby racji bytu. Przy pełnej rekonstrukcji zamku (a więc zamku dolnego i górnego) ich rozkład także powinien być nieco zmieniony (Nie powinno ich być na odcinku oddzielającym obie części zamku). Spacer po takich hurdycjach mógłby wyglądać w sposób następujący:

 

Image

Ganek dla obrońców – drewniana podłoga na – istniejącym do dziś – kamiennym chodniku na zewnętrznym murze obwodowym zamku górnego. Po prawej stronie wąskie międzymurze oraz ściana wschodnia budynku mieszkalnego.

Image 


To samo miejsce, ale po drugiej stronie muru (mniej więcej nad tzw. murem arkadowym po wschodniej stronie zamku). W podłodze widoczne otwory służące do obrony miejsc bezpośrednio przylegających do murów.

 

Image

 

Widok z południowo-wschodniego narożnika zewnętrznego muru obwodowego zamku górnego. Widać wejście na mury z międzymurza oraz zrekonstruowaną wieżę bramną (II i III kondygnacja) od strony międzymurza.

 

            Będąc jeszcze przy sprawie murów, należy wspomnieć, ze przecinający suchą fosę zamku tzw. mur arkadowy jest dziełem dopiero XIX-wiecznym, choć zbudowanym w miejscu istniejącego wcześniej w tym samym miejscu muru obwodowego, okalającego całe miasto, wraz z zamkiem i kościołem. Duże fragmenty tego muru, z trzema wykuszowymi basztami (jedna przerobiona na budynek, w obrębie zabudowań parafii św. Trójcy), zachowały się do dziś.

            XIX-wieczne są także ślepe mahikuły na wschodniej ścianie wewnętrznego muru zamku górnego. Oba te elementy pochodzą z przebudowy zamku dokonanej przez Lanci`ego w 1834 roku i miały służyć „ugotyckowieniu” surowej bryły zamku.

 

 

Opracował: Jarosław Krajniewski

mailto:jaroslaw.krajniewski@miasto.org.pl

Cytowane wyniki badań Z. Gawlika znajdują się w dokumentacji zamku, w zbiorach Muzeum Zagłębia w Będzinie. Zachowano oryginalną pisownię interpunkcję autora.

Wizualizacje 3d zostały wykonane przez TrinityInteractive z Warszawy.

Bardzo dziękuję za możliwość wykorzystania screenów.

Pozostałe ilustracje:zbiory Muzeum Zagłębia w Będzinie oraz W. Błaszczyk, Będzin przez wieki.

Zmieniony ( 13.06.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »